ADRES
(1,4-8)
4 Jan do siedmiu Kościołów,
które są w Azji:
Łaska wam i pokój
od Tego, Który jest (Wj 3,14) i Który był, i Który przychodzi,
i od Siedmiu Duchów, które są przed Jego tronem,
5 i od Jezusa Chrystusa,
Świadka Wiernego,
Pierworodnego [wśród] umarłych
i Władcy królów ziemi (Ps 89[88], 28).
Temu, który nas miłuje
i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów,
6 i uczynił nas królestwem - kapłanami
dla Boga i Ojca swojego,
Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen.
7 Oto nadchodzi z obłokami
i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili.
I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi (Dn 7,13; Za 12,10-14).
Tak: Amen.
8 Jam jest Alfa i Omega, mówi
Pan Bóg,
Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący.
Adres odtwarza w zarysie formularz listów starożytnych
(Rz 1,1), ale w ujęciu chrześcijańskim; pozdrowienie tu jest zarazem
błogosławieństwem Apostoła dla wiernych i uroczystą doksologią.
4. Dwa pierwsze elementy zwyczajowego adresu są tu skrócone do minimum,
gdyż rozwiną je ww. 9.11. Natomiast błogosławieństwo wstępne zostało
bogato rozbudowane, odpowiednio do głównego tematu księgi. Wymienia
ono Trójcę Świętą w porządku Osób odmiennym od zwykłego, opatrując
Je rzadkimi określeniami. I tak Bóg Ojciec - to odwieczny Bóg objawienia,
TEN, KTÓRY JEST, czyli Jahwe z krzewu ognistego. Jego odwieczność
zawiera się na sposób hebrajski w określeniu Który był, co
wyrazi także tytuł "Pierwszy" (1,17: 2,8; 21,6; 22,13; por.
Iz 41,4; 44,6; 48,12; Dn 7,9.13). Zamiast jednak oczekiwanego "Który
będzie" czytamy tutaj Który przychodzi - domyślnie: na sąd. Stały
temat eschatologii proroków, sąd w Dniu Jahwe, wiąże się w Ap, jak
zresztą w całym NT, z paruzją Chrystusa, najdonioślejszym dla nas
faktem przyszłości, przedmiotem tęsknej nadziei i oczekiwania (22,17.20).
Siedem Duchów - to nie archaniołowie z Tb 12,15, od nich bowiem w
słownictwie Biblii nie biorą początku łaska i pokój, dary ściśle Boże,
lecz Duch Święty, będący wyposażeniem siedmiorakim Mesjasza (Iz 11,7n
- LXX), od tronu Bożego wysłany na całą ziemię, by działał przez Kościół
(3,1; 4,5; 5,6).
5-6. O Chrystusie mówi się tu najwięcej, wymieniając Go jako Osobę
na końcu, zapewne ze względu na temat księgi i na to, że wstępne widzenie
ukaże właśnie Jego (1,9-20). Zamiast zwyczajowego w listach dziękczynienia
następuje uroczysta aklamacja na cześć Chrystusa. Zawarte w niej Jego
tytuły streszczają chrystologię I w. Jako Świadek Wierny (3,14: Ps
89[88],38) w najpełniejszym sensie, przyszedł Jezus Chrystus po to,
aby dać świadectwo prawdzie (J 18,37), czyli objawić to, co widział
i słyszał u Ojca (J 3,11.32n). Świadczy On zarówno o sobie (J 8,14),
pieczętując śmiercią to świadectwo (1 Tm 6,13), jak i o złych czynach
ludzi na świecie (J 7,7). Pierworodnym spośród umarłych nazwał już
poprzednio św. Paweł (zob. Kol 1,18) zmartwychwstałego Chrystusa.
Jest On jeszcze niedostrzegalnym Władcą królów ziemi, tzn. zwycięskim
suwerenem nawet tych władców, którzy się w opisach tej księgi stale
przeciw Niemu buntują (16,14; 17,13n; 18,3; 19,18-21). Następują określenia
soteriologiczne: Odkupienie ludzi dokonane przez Chrystusa z miłości
(J 15,12n; Rz 8,37; Ef 5,25) jest w aspekcie negatywnym uwolnieniem
od grzechów (J 1,29; Rz 4,25; Ga 1,4; Ef 1,7; Kol 1,20), a w pozytywnym
- utworzeniem kapłańskiego Ludu Bożego Nowego Przymierza (1 P 2,5.9),
na wzór Izraela (Wj 19,6), celem uczczenia Boga Ojca, ostatecznego
celu wszechrzeczy (1 Kor 15,28; Flp 2,11).
7-8. Nadchodzi Chrystus podczas paruzji jako Sędzia ostateczny (14,14-20).
Spełni On wówczas proroctwo Daniela o władzy Syna Człowieczego, na
które zresztą sam się powołał przed Kajfaszem (Mt 26,64; Mk 14,62;
Łk 22,68), oraz proroctwo Zachariasza o powszechnym żalu ludzkości
poczuwającej się do winy wobec przebitego Mesjasza. Fakt ten jest
niezawodny - uroczyście stwierdza to Autor swoim Amen. Na końcu przedstawia
się sam Bóg Dawca objawienia (1,1). Do znanych już z 1,4 określeń
Wiekuistego dochodzi nowe, symboliczne: Alfa i Omega, pierwsza i ostatnia
głoska alfabetu greckiego.
Praktyczny
komentarz do Pisma Świętego Nowego Testamentu. o. A. Jankowski OSB,
ks. Bp K. Romaniuk, ks. L. Stachowiak, w Nauczanie Kościoła Katolickiego,
Program komputerowy CD, Wydawnictwo "M".
Pytania
do medytacji i na spotkania w grupach
Jan zaczyna opowiadać
o swoim objawieniu. Wsłuchujemy się w Jego słowa. Mówi nam w czyim imieniu
staje przed nami: w imieniu Tego, który zawsze był jest i będzie; w
imieniu Tego, który jest początkiem wszystkiego i celem do którego wszystko
zmierza.
Jakby chciał nam powiedzieć: "Zanim zaczniesz się zagłębiać w słowa
tej księgi pomyśl kto do ciebie mówi? Kto objawia ci siebie?" Spróbuj
przez dłuższą chwilę zatrzymać się nad wielkością Boga. Rozważaj Jego
Imię objawione w tym miejscu. Poczuj się jak Mojżesz, który usłyszał:
"Jestem, który jestem".
Czy często myślisz
o potędze i majestacie Boga? W jaki sposób o Nim myślisz? Jakie pojawiają
się w tobie myśli, obrazy, uczucia? Co Cię w Nim najbardziej zachwyca,
a co przeraża?
Tu docieramy do tematu
"bojaźni Bożej", który nie w sposób nie wspomnieć przy temacie
Apokalipsy.
Definicja "bojaźni Bożej" jaką znajdujemy w Encyklopedii Katolickiej,
(t.2, 740) brzmi: "lęk budzący się w człowieku pod wpływem wielkości,
świętości i majestatu Boga, skłaniający do respektowania jego woli;
nie jest przeciwieństwem miłości, ale jej elementem".
Zatem jest to postawa która z jednej strony wyraża lęk, zachwyt nad
wielkością Boga. Czasami jest reakcją człowieka na pojawienie się Boga
czy przejawów Jego cudotwórczej mocy. Człowiek jest wtedy jakby ogarnięty
przerażeniem które dla wierzących jest bardziej uwielbieniem, a dla
niewierzących nieogarnionym lękiem. Tak reagowali na Boga w Starym i
Nowym testamencie. Wystarczy przypomnieć sobie poszczególne sceny, choćby
góra Przemienienia czy uciszenie burzy.
Przejawem bojaźni jest uległość, poddanie. Oto widzę i wiem komu mogę
poddać siebie. Wydaje się, że człowiek, który nie ma w sobie bojaźni
i nie doświadczył chwały Boga, Jezusa uwielbionego, nigdy do końca nie
podda Mu siebie. Psalmista powie, że jest ona początkiem mądrości (111,10).
Bo jak człowiek odkryje prawdę, to chce za nią pójść.
Wreszcie bojaźń jest nieodłącznym elementem miłości, która wyraża wrażliwość
i szacunek do osoby umiłowanej. "Już nie chcę Cię zranić. Obawiam
się, że sprawiam Ci ból. Chcę Cię uchronić i nie narażać na cierpienie".
Może nawet bojaźń jest sprawdzianem na ile miłość jest autentyczna.
Zwróć uwagę, że zaczynasz czytać Apokalipsę od objawienia się Trójcy
przenajświętszej: "Ten, który jest...", "Siedem Duchów",
(Duch Święty), a wreszcie - Jezus Chrystus (w.4 5). Zaczynasz tą Księgę
od spojrzenia na Majestat Boży! To dobry moment, by zadać sobie pytanie
o swoją bojaźń.
› Czy przeżyłeś
sytuacje, gdy "przeraziłeś się" majestatem Boga? Kiedy to
było, z czym było związane?
Kiedy przeżywasz momenty zachwytu nad Bogiem? Czym zachwycasz się najwięcej
w życiu? Jakie pamiętasz chwile szczególnego zachwytu?
› Czy doświadczasz chwil, kiedy boisz się Boga, odczuwasz szczególny
lęk wobec Niego? A może spodziewasz się kary, odrzucenia?
› Na ile poddajesz Bogu siebie, chcesz pełnić Jego wolę, ponieważ przekonałeś
się, że on jest godzien czci i zaufania? (Dobrze zastanów
się nad odpowiedzią). Na ile twoje wyznanie: "Jezus jest moim
Panem" wynika z bojaźni, a na ile z lęku?
› Czy często towarzyszy ci motywacja, by nie zranić Boga, by nie zawieść
Jego miłości? Jakie sytuacje pamiętasz w których, w imię miłości do
Niego, zrezygnowałeś z kuszącej propozycji do grzechu? A jakie pamiętasz
w których zwyciężył twój egoizm? (Pamiętamy, że spotkanie w grupach
to nie spowiedź i nikogo ni można zmuszać do wypowiedzi).
"Oto nadchodzi
z obłokami..."(w.7)
› Jak sobie wyobrażasz Paruzję (ostateczne przyjście Jezusa w chwale,
"koniec świata")? Kiedy o tym myślisz jakie uczucia się w
tobie rodzą? Co byś robił przez najbliższe 24 godziny, gdybyś miał pewność,
że jutro będzie koniec? Jak myślisz o zbliżającej się śmierci?
Przez chwilę pomyśl
o wpatrywaniu się w rany Jezusa (Ap 1,7) pod kątem: "To ja zraniłem
Ciebie Panie". Wyobraź sobie, że w momencie Paruzji lub po śmierci
widzisz Jezusa w męce krzyżowej i stopniowo uświadamiasz sobie i dostrzegasz,
że te rany są z twojego powodu. Dłuższą chwilę zostań z tymi myślami.
› Podziel się myślami i owocami wpatrywania się w rany Jezusa.
|