Spotkanie 5: Koryncka niedojrzałość (3,1-17)
1 A ja nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. 2 Mleko wam dawałem, a nie pokarm stały, boście byli słabi; zresztą i nadal nie jesteście mocni. 3 Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? 4 Skoro jeden mówi: "Ja jestem Pawła", a drugi: "Ja jestem Apollosa", to czyż nie postępujecie tylko po ludzku? 5 Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. 6 Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. 7 Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. 8 Ten, który sieje, i ten, który podlewa, stanowią jedno; każdy według własnego trudu otrzyma należną mu zapłatę. 9 My bowiem jesteśmy pomocnikami Boga, wy zaś - uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą. 10 Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. 11 Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. 12 I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drewna, z trawy lub ze słomy, 13 tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. 14 Ten, którego budowla wzniesiona na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; 15 ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień. 16 Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? 17 Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.
- Spróbuj na początek, po przeczytaniu całego dzisiejszego fragmentu (3,1-17) wyliczyć na czym polegała niedojrzałość Koryntian? Co napiętnuje św. Paweł? Poniżej znajdziesz wyliczenie tych słabości, ale może jeszcze coś dostrzegasz?
CIELESNOŚĆ
- Św. Paweł piętnuje tutaj ocenianie rzeczywistości i innych tylko zewnętrznie. On nie może mówić im o sprawach duchowych, bo ich nie dostrzegają, skoncentrowani na tym co "cielesne", zewnętrzne, "zmysłowe". Podziel się swoim problemem wchodzenia w wielość zajęć, spraw zewnętrznych, które przysłaniają ci rzeczy duchowe. Kiedy to, co "cielesne", zewnętrzne jawi ci się jako silniejsze od tego, co duchowe?
- Jak myślisz, czy św. Paweł nawołuje do zaniedbywania spraw zewnętrznych, a zajęcie się tylko duchowymi? Czy może jest to kwestia postawy wewnętrznej? Kiedy w wirze pracy jesteś człowiekiem "duchowym"? Kiedy to ci się udaje?
SPORY, KŁÓTNIE
- Są one wynikiem naszej "cielesności", przejawem koncentrowania się na sprawach zewnętrznych. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? To jest bardzo ważne kryterium zobaczenia własnej "cielesności": jeśli się kłócę, spieram - to nie patrzę na świat przez ducha!
- Kiedy doświadczyłeś prawdziwości takiego stwierdzenia? Kiedy kłótnia objawia twoją małostkowość? Kiedy objawia twoje problemy duchowe?
- Kiedy uczestniczyłeś w sporze, w którym "wszyscy mieli rację", a jedynym owocem była złość, oddalenie od siebie, grzech? Czy miałeś poczucie, że szatan tam mieszał? Co ta sytuacja pokazała ci o twojej "cielesności"?
DZIELENIE LUDZI
- Jak wiesz, podział na lepszych i gorszych jest odwiecznym problemem każdej grupy ludzi. Czasami postępujemy w ten sposób zupełnie nieświadomie stosując nieraz bardzo dziwne kryteria (najczęściej emocjonalne). Można stosować dwa rodzaje podziałów:
1. "Ja pokrzywdzony". "Oni się wywyższają, są pyszni, odrzucają mnie, tworzą klikę władzy, knują coś przeciwko mnie, itd." Wówczas wydaje się, że moje krytykowanie "ich", odsuwanie się, okazywanie niechęci jest we własnych oczach "usprawiedliwione".
2. "Ja lepszy". "Oni są głupcy, nic nie rozumieją, wszystko zepsują, nie nadają się, wkurzają mnie, zachowują się nieodpowiednio, itd.". Tu również we własnych oczach wydaje się odpowiednią izolacja, zamknięcie we własnym gronie, itp.
- Czy zdarzyło ci się, że osoby prze ciebie nielubiane, nieakceptowane okazały się z czasem bliskie, wartościowe, wręcz darem Pana Boga dla ciebie?
- Jakie widzisz proporcje: ile twoich sporów wynika z troski o dobro duchowe, a ile z "małostkowości, nieprzebaczenia, negatywnych emocji, uporu, nieprzemyślanych pretensji, itd."? A co na to Pan Bóg? Czego by on chciał od ciebie wtedy, gdy się kłócisz? Dlaczego nie potrafisz iść za Jego wolą?
NIEDOCENIANIE LUDZI
- Ten kogo nie lubisz, ten trochę głupszy, ten inny, o dziwnych zachowaniach jest ŚWIĄTYNIĄ BOGA!
- Czy udaje ci się w życiu powstrzymać od kłótni ze względu na to, że jest on/ona Dzieckiem Bożym? Na ile względy duchowe pomagają ci w powstrzymywaniu się od sporów?