Spotkanie 5: Lenistwo

Lectio divina

Jacek Salij OP, Wiara na co dzień, 135-137.

Lenistwo.

Powiada Norwid, że próżniak to jest ktoś taki, „kto się tylko własnymi interesami zatrudnia". Gdyby zadaniem języka było tylko nazywanie rzeczywistości, można by Norwidowi zarzucić, że przeinacza słowa i goni za oryginalnością. Przecież tego, „kto się tylko własnymi interesami zatrudnia", nazywamy w języku polskim sobkiem, egoistą, zaś próżniak to w naszym odczuciu językowym po prostu marnotrawca czasu, który nawet swoje życiowe potrzeby zaspokaja cudzym kosztem.

Ale język służy nie tylko do nazywania rzeczywistości, język pomaga nam również ją odsłonić i głębiej zrozumieć. Mało kto sam z siebie potrafi zauważyć, że próżniactwo to nie tylko leżenie do góry brzuchem, kiedy powinno się pracować, bo można być również próżniakiem egzystencjalnym, czyli nie umieć swojemu życiu nadać głębszego sensu; że można się lenić nie tylko w wypełnianiu swoich obowiązków, bo istnieje lenistwo znacznie chyba groźniejsze, polegające na tym, że nie umiem lub nie chcę być pożyteczny dla innych. Otóż Norwid, zauważywszy te głębokie wymiary próżniactwa, wyraził to w sposób najprostszy z możliwych: próżniaka określił słowami, którymi zazwyczaj nazywamy egoistę. Przy okazji możemy ponadto również na egoizm spojrzeć w sposób odrobinę odkrywczy. Nie jest przecież

tak, żeby egoizm spontanicznie kojarzył nam się z marnowaniem życia.

Szukając tego, co głębsze, dobrze jest jednak nie zapominać również o tym, co zwyczajne. Otóż zwyczajne lenistwo to po prostu niechęć do pracy. Mądrość ludowa, zwłaszcza ta zawarta w przysłowiach, bardzo lubiła o tym lenistwie mówić w sposób dowcipny. „Czym się leniwy tak zmęczył? Tym, że mu się robić nie chciało". To typowy przykład tego humoru, który, bardziej niż na rozbawienie słuchaczy, obliczony był na zmobilizowanie lenia do wypełniania obowiązków. W jakiejś innej sytuacji można było popędzić lenia uwagą, że „tak mu robota idzie, jakby wodę w przetaku nosił". Albo zawstydzić go, że wykorzystuje bliźnich przekraczając wszelkie granice przyzwoitości: „Daj leniuchowi jajko, on ci z łupin obierać każe".

Przeglądając przysłowia na temat lenistwa i próżnowania, zauważymy w nich również inne wątki. Najbardziej banalne wydają się przestrogi, że „bez pracy nie ma kołaczy", zaś „pieczone gołąbki nie przyjdą same do gąbki". Za to całkiem odkrywczo brzmi spostrzeżenie, że „leniwy dwa razy robi". Jeśli się nad tym zastanowić, to tak jest faktycznie: wskutek lenistwa trzeba nieraz włożyć znacznie więcej pracy, niż gdyby się przystąpiło do tej roboty bez ociągania. Prawdę mówi też przysłowie, że „leniwemu wszystko trudne" — toteż wykonanie tej samej pracy kosztuje go znacznie więcej, niż gdyby swoje zajęcia polubił i ich nie unikał. Co więcej, lenistwo oddziela człowieka od tej radości, jaka stanowi zwyczajną nagrodę pracy lubianej i pożytecznej: „Nie znają tego próżniacy, jak słodko

spocząć po pracy".

Jak wiadomo, lenistwo jest wymieniane wśród siedmiu grze­chów głównych. W ten sposób teologia katolicka określa wady, które mają szczególną zdolność do pogrążania człowieka w ja­kichś wadach następnych. Wadą główną nie jest jednak lenistwo zwyczajne, ale pewien szczególny rodzaj lenistwa, o którym rzadko się myśli i mówi (może dlatego, że brak nam odrębnego słowa na jego określenie — w teologii klasycznej zwyczajne lenistwo określano wyrazem pigritia, a to lenistwo, o którym teraz będę mówił, wyrazem acedia).

Polega ono na pewnej ociężałości, jaka wynika z braku radości życia i poczucia sensu. Jest to postawa braku zaan­gażowania w sprawy, które są moją życiową powinnością. Leniwy w tym sensie jest na przykład ksiądz, który nie jest pasterzem, tylko najemnikiem. I ci wszyscy, dla których czy­nienie dobra jest ciężarem i przygniatającym obowiązkiem, zamiast przywilejem i czymś radosnym. Komuś dotkniętemu takim lenistwem potrafi „zwisać" los własnego kraju, ba, raczej obojętne jest mu pijaństwo czy inna degradacja własnego dziecka („to przecież jego prywatna sprawa!"). Krótko mówiąc, jest to postawa, którą najzwięźlej chyba określają Rosjanie: naplewat!

Szczególnie łatwo ten rodzaj lenistwa ogarnia nas w zetknięciu ze złem, które zdaje się nas przerastać. Człowiekowi wtedy zaczyna się już nic nie chcieć. Pokusy takiego lenistwa doświad­czył na przykład prorok Eliasz, kiedy z przerażeniem obserwował szybkie postępy bałwochwalstwa w swoim narodzie. Okazało się zresztą, że całkiem niesłusznie natrętne hałasowanie zła utożsamił z jego zwycięstwem. ,,Zostawiłem sobie w Izraelu — uspokaja Bóg Eliasza — siedem tysięcy ludzi, których kolana nie ugięły się przed Baalem i których usta nigdy go nie ucałowały" (l Kri 19, 18). Siedem tysięcy to w języku biblijnym synonim niezliczonego tłumu.

Inaczej mówiąc: Po co ty, Eliaszu, martwisz się rzeczami, które są zmartwieniami Pana Boga? Odciągnie cię to tylko od wypełniania twoich własnych powinności! Staraj się raczej czynić dobro i być wierny w tej konkretnej sytuacji, w której zostałeś postawiony! Cała reszta to zmartwienie Pana Boga!

Żadne zło — ani bałagan gospodarczy, ani dezorientacja moralna, ani jakakolwiek inna morska burza — nie ma takiej mocy, żeby odebrać sens naszemu dobru. Temu, kto w to naprawdę wierzy, lenistwo jako grzech główny nie grozi.

Medytacja

Mt 21,28-32

Przeczytaj najpierw o Lenistwie Ojca Jacka Salija

› Wyobraź sobie Boga, który jak Ojciec z powyższej przypowieści zwraca się do ciebie z prośbą. Jak zazwyczaj odpowiadasz Bogu? Do którego syna jesteś bardziej podobny?

› Ojciec Salij w powyższym artykule mówił o dwóch rodzajach lenistwa: pigritia – czyli lenistwu wobec czynności jakie mam wykonać i o acedii. „Polega ono na pewnej ociężałości, jaka wynika z braku radości życia i poczucia sensu. Jest to postawa braku zaan­gażowania w sprawy, które są moją życiową powinnością.”

Który z rodzajów lenistwa jest ci bliższy? Jakiemu częściej ulegasz? W czym się to przejawia?

› Obaj synowie właściwie odpowiedzieli ojcu jakąś formą lenistwa. Pierwszy przykrył pozorami, ale poddał się lenistwu. Drugi pozwolił by jego lenistwo ujrzało światło dzienne, ale przełamał go.

Jakie sytuacje przypominasz sobie w których poddałeś się lenistwu, zniechęceniu? (Szczególnie chodzi o acedie) Może podobnie przykryłeś ją mnóstwem słów...? Może zgubiłeś już radość życia, entuzjazm, poczucie sensu...?

Kiedy udało ci się, mimo zniechęcenia, pokonać lenistwo? W jaki sposób to ci się udało? Co się do tego przyczyniło?

› Dziękuj Bogu, że nie zniechęca się tobą...


Spotkanie w grupach

› Która z postaw (dwóch synów) jest ci bliższa? Która bardziej charakteryzuje ciebie? Kiedy najczęściej poddajesz się lenistwu – pigriati, a kiedy acedii? (Patrz wyżej O. Jacek Salij)

› Ociężałość, brak radości życia i poczucia sensu, ogólne zniechęcenie – czy te przymioty w jakiś sposób charakteryzują ciebie?

› Czy znasz pokusę zamknięcia się wyłącznie do swoich spraw, wyizolowania się? Miałeś chwile przygnębienia, zatracenia poczucia sensu w życiu? Kiedy najczęściej przychodzą takie chwile? Jak sobie z tym radzisz?

› Jak reagujesz w sercu kiedy inni cię o coś proszą, a to zupełnie nie jest po twojej myśli? Co wtedy czujesz przeżywasz? Co mówisz? W jaki sposób traktujesz tego, który cię prosi? Co nim myślisz?

› Myślisz o sobie jako kimś „otwartym” czy „zamkniętym” na innych? Innym łatwo cię o coś poprosić czy raczej trudno? Co inni członkowie grupy myślą o pozostałych członkach grupy?

› Podziel się refleksją z lektury Ojca Jacka Salija. Czy jest tam mowa o tobie?