Spotkanie 6: Nazaret

Lectio divina

C.Carretto, Listy z pustyni. Nazaret, s. 83-86

Karol de Foucauld był szlachetnie urodzonym hrabią. W jego żytach płynęła błękitna krew i przyzwyczajony był do rozkazywania innym. Umiłowawszy Chrystusa tak bardzo jak św. Franciszek z Asyżu, starał się odnaleźć w Ewangelii Jego osobowość, cechy charakteru, styl życia. Rzadko można spotkać człowieka, który bardziej namiętnie poświęciłby się poznawaniu szczegółów życia Jezusa po to, żeby potem móc naśladować Jego sposób postępowania, słowa, czyny, urzeczywistniać pragnienia Jego serca. Otóż w tym pełnym miłości poszukiwaniu wzoru do żywego i wiernego naśladowania Chrystusa, Karol de Foucauld zadziwił się nade wszystko jedną rzeczą, mianowicie tym, że Jezus był człowiekiem ubogim i robotnikiem. Nikt nie może temu zaprzeczyć, Syn Boży, który mógł dowolnie wybierać — co nie przydarza się nikomu innemu — wybrał dla siebie nie tylko matkę i naród, ale także określone warunki życia i zapragnął być zwykłym robotnikiem.

Trzeba powiedzieć, że to określenie „robotnik", „wyrobnik", „najemnik", zupełnie inaczej dźwięczy w uszach hrabiego niż w moich. Dla Karola de Foucauld wybór warunków życia typowych dla robotnika oznaczał poniżenie, przekreślenie własnej godności. I właśnie te dobrowolnie przyjęte przez Jezusa warunki życia, to jego zagubienie się w jakimś nic nie znaczącym miasteczku Bliskiego Wschodu, to unicestwienie siebie samego w codziennej monotonii trzydziestu lat mozolnej i niewdzięcznej pracy, to porzucenie grupy społecznej, „która się liczy", aby umrzeć w całkowitym osamotnieniu — to wszystko bardzo silnie wstrząsnęło nawróconym hrabią. Dlaczego Jezus nie był na przykład uczonym w Piśmie? Dlaczego nie chciał przyjść na świat w jednej z tych rodzin liczących się, obarczonych odpowiedzialnością, mających społeczne i polityczne wpływy? I oto Karol de Foucauld za wszelką cenę postanawia wniknąć w te zamiary, które kierowały Boskim Mistrzem w wyborze stylu Jego życia. Jego całego ziemskiego życia. Nie będzie mu potrzeba zbyt wiele czasu na sformułowanie hasła, które stanie się na zawsze zasadą ascetyczną tego wielkiego odkrywcy Maroka i mistyka Sahary: „Jezus tak bardzo szukał ostatniego miejsca, że z trudem mógłby Go ktoś w tym prześcignąć". Nazaret był tym ostatnim miejscem: miejscem ludzi ubogich, tych zwykłych robotników, którzy nic nie znaczą, którzy się nie liczą, skazani na ciężki trud dla zdobycia kawałka chleba.

Ale oto coś jeszcze bardziej zadziwiającego. Jezus jest „Świętym Boga". Otóż ten „Święty Boga" urzeczywistnia swoją świętość nie jakimś nadzwyczajnym sposobem życia. ale życiem wypełnionym w całości zwykłymi wydarzeniami, pracą, sprawami rodzinnymi i społecznymi, pospolitymi ludzkimi czynnościami, będącymi udziałem wszystkich ludzi. Doskonałość Boga wcieliła się w rzeczywistość świata — tworzywo, którym ludzie prawie zawsze gardzą, a w każdym razie nie szukają go, ze względu na jego zwyczajność i z tego powodu, że „nie wzbudza zainteresowania", gdyż jest czymś tak powszednim dla większości z nas. Raz odkrywszy bogactwo ducha Nazaretu, Karol de Foucauld będzie się starał możliwie jak najwierniej urzeczywistniać je w swoim życiu. Odtąd dąży do posiadania klasztoru tak małego jak domek w Nazarecie; pragnie zaszyć się, zagubić się w ciszy jakiegoś nieznanego miasteczka; pracuje fizycznie naśladując Jezusa i wzywa swoich małych braci, by szukali zawsze ostatniego miejsca, gdzie są biedacy, gdzie klimat jest bardziej surowy, gdzie zapłata jest najmniejsza, a trud największy. Nazaret oznacza to wszystko, ale nie tylko.

Naśladowanie życia w Nazarecie nie jest czymś małym. Gdy pomyślę, że drzwi, podłoga, ściany mogą oddzielać jakąś rodzinę, świętą jak Rodzina Jezusa, od innej — która, mimo iż żyje tym samym rytmem, pokonuje te same trudności, tak samo spędza dzień, a jest jej całkowitym przeciwieństwem przez smutek, nienawiść, niewierność małżeńską, chciwość, a często i przez rozpacz — to przekonuję się o nieprzebranym bogactwie duchowym, jakie niesie z sobą ewangeliczne orędzie. Te same czynności, spełnianie w Bożym świetle, przekształcają całkowicie życie człowieka, rodziny, społeczeństwa. Radość i smutek, wojna i pokój, miłość i nienawiść, wierność i zdrada małżeńska, szczodrość i chciwość są tymi nieubłaganymi rzeczywistościami, które tak bardzo dzielą ludzi. Stąd też przeżywanie wspólnych spraw, powiązań z ludźmi, codziennej pracy, miłości do naszych bliźnich może rodzić albo świętych, albo demoniczne bestie.

Jezus w Nazarecie nauczył nas jak uświęcać każdą godzinę codzienności. Każda bowiem godzina dnia jest ważna i zdolna zawierać w sobie boskie natchnienia, wolę Ojca, kontemplację modlitewną, jednym słowem: świętość. Wszystkie chwile dnia są święte, wystarczy tylko przeżywać je tak, jak Jezus nas tego nauczył. I dlatego nie musimy koniecznie zamykać się w klasztorze czy też ustalać dla siebie jakichś osobliwych rozkładów zajęć, niekiedy sprzecznych z naturą człowieka. Wystarczy przyjmować tę rzeczywistość, którą niesie nam każdy dzień. Praca, macierzyństwo, wychowanie dzieci, życie rodzinne ze wszystkimi jego obowiązkami jest właśnie tą rzeczywistością. Tę powszednią rzeczywistość powinniśmy uświęcać i nie powinno się sądzić, że jest się świętym tylko wtedy, gdy złożyło się śluby.

Ta dziwna mentalność, która za jedyny warunek życia duchowego uznaje godziny spędzone na pobożnym czytaniu lub na modlitwach i która nie docenia godzin przeznaczonych na pracę, obcowanie z ludźmi — a więc godzin, których jest tak wiele — jest przyczyną poważnych wypaczeń, prawdziwych wykoślawień osobowości, w najlepszym przypadku powodem tworzenia się anemicznych i skarłowaciałych postaw religijnych. Cały człowiek musi zostać przekształcony przez zbawczą treść Ewangelii; żadna z jego czynności nie jest tu obojętna; wszystko bowiem może się przyczynić do jego uświęcenia albo do jego zguby. Nazaret jest stylem życia człowieka, życia rodziny, całym bogactwem ludzkich spraw. Jest sposobem przeżywania przez trzydzieści lat, a więc przez długi czas dany do dyspozycji człowiekowi, tych codziennych spraw ludzkich, które są zdolne wyrobić w nas wiarę, nadzieję i miłość. Tylko nieliczni potrafili tak dobrze — jak to uczynił Gandhi w swoich pismach — ująć świętość, do której dochodzi się poprzez spełnianie zwykłych czynności.

Oto co mówi wielki mistyk indyjski:

„Gdy się zanurza rękę w garnku z wodą,

gdy się roznieca ogień miechem,

gdy się podlicza długie kolumny cyfr w kantorze,

gdy pod palącym słońcem uprawia się pole ryżowe,

gdy stoi się przed hutniczym piecem,

a równocześnie życia religijnego nie prowadzi się tak,

jakby się było na modlitwie w klasztorze,

świat nigdy nie będzie zbawiony.

Medytacja
Łk 2,39-40.51-52

Przeczytaj najpierw C. Carretto

› Wyobrażaj sobie życie Jezusa w Nazarecie. Najpierw dzieciństwo, później okres młodości, wreszcie dojrzałość. Co robił w tym czasie, jak żył, jakie miał relacje, gdzie pracował, jak się odnosił do bliskich. Ogarnij myślą 30 lat Jego życia.

› Jaki cel miał Bóg w tym, aby Jezus przeszedł normalną drogę od poczęcia do dojrzałości nie odznaczając się niczym, co by zwróciło uwagę świata? Jaka podstawowa nauka z tego faktu płynie dla Ciebie?

Proś o Ducha Świętego, by podpowiedział ci jak najwięcej w tej medytacji.

› Rozwój Jezusa dokonywał się w posłuszeństwie i poddaniu swoim rodzicom. Jaka nauka płynie z tego dla ciebie? Co Bóg przez to chce ci podpowiedzieć?

› Ogarnij wyobraźnią codzienne czynności, zadania jakie wykonujesz, ludzi których spotykasz. Na ile spełniasz je w „Bożym świetle” o jakim pisze C. Carretto? Czy twoje życie codzienne jest wyrazem twojej duchowości, twojej relacji z Bogiem?

Spotkanie w grupach

› Ogarnij wyobraźnią codzienne czynności, zadania jakie wykonujesz, ludzi których spotykasz. Na ile spełniasz je w „Bożym świetle” o jakim pisze C. Carretto? Czy twoje życie codzienne jest wyrazem twojej duchowości, twojej relacji z Bogiem?

› Czy możesz powiedzieć, że w pewnym sensie każda godzina twojego dnia jest w jakimś stopniu „uświęcona” (patrz: C.Carretto), poddana Bogu?

Jak udaje ci się modlić obowiązkami, zajęciami?

› Kiedy najczęściej - w wirze obowiązków – „gubisz” relacje z Bogiem? Co najbardziej ci przeszkadza? Z czym musisz walczyć?

› W jakim stopniu udaje ci się „walka” o miłość w twoim codziennym życiu? Kiedy przegrywasz, a kiedy zwyciężasz... kochając, przebaczając, okazując życzliwość? Podziel się twoimi zwycięstwami i porażkami.

› Podziel się sytuacjami, spotkanymi ludźmi, którzy tym co robili głosili Ewangelię. Przez ich zwyczajne czynności doświadczałeś miłości i dobroci Boga...

› Podziel się refleksami z lektury C.Carretto.