«Pełnia
radości» Chrystusa
55. «Niech
będzie błogosławiony Ten, który wielki dzień niedzieli wywyższył ponad
wszystkie dni. Niebiosa i ziemia, aniołowie i ludzie nie posiadają
się z radości». Te słowa liturgii maronickiej, przeniknięte głęboką
radością, to jedna z typowych aklamacji, jakie od początku nadawały
ton niedzieli zarówno w liturgii zachodniej, jak i wschodniej. Historycznie
zresztą chrześcijanie przeżywali cotygodniowy dzień zmartwychwstałego
Pana najpierw jako dzień radości, a dopiero później jako dzień odpoczynku
— przede wszystkim dlatego, że nie przewidywał go kalendarz cywilny.
«W pierwszym dniu tygodnia wszyscy się radujcie» — czytamy w Didaskaliach
Apostolskich. Wyraźnie podkreślała to także praktyka liturgiczna przez
dobór stosownych gestów . Św. Augustyn, wyrażając świadomość rozpowszechnioną
w Kościele, uwypukla taką właśnie wymowę cotygodniowej Paschy: «Wierni
przerywają posty i modlą się na stojąco, co jest znakiem zmartwychwstania;
z tego samego powodu we wszystkie niedziele śpiewa się też alleluja»
.
56. Niezależnie
od różnych form liturgicznych, które mogą zmieniać się w czasie stosownie
do dyscypliny kościelnej, pozostaje faktem, że niedziela jako cotygodniowe
wspomnienie pierwszego spotkania ze Zmartwychwstałym musi być przeniknięta
radością, z jaką uczniowie powitali Mistrza: «Uradowali się zatem
uczniowie ujrzawszy Pana» (J 20, 20). Na ich oczach urzeczywistniały
się — jak później wypełnią się w życiu wszystkich pokoleń chrześcijan
— słowa wypowiedziane przez Jezusa przed męką: «będziecie się smucić,
ale smutek wasz zamieni się w radość» (J 16, 20). Czyż On sam nie
modlił się, aby uczniowie «radość mieli (...) w całej pełni» (J 17,
13)? Świąteczny charakter niedzielnej Eucharystii wyraża radość, jakiej
Chrystus udziela swemu Kościołowi przez dar Ducha. Radość jest przecież
jednym z owoców Ducha Świętego (por. Rz 14, 17; Ga 5, 22).
57. Aby
zatem zrozumieć w pełni sens niedzieli, trzeba na nowo odkryć ten
wymiar chrześcijańskiej egzystencji. Winien on oczywiście charakteryzować
całe życie, a nie tylko jeden dzień tygodnia. Niedziela jednak, rozumiana
jako dzień zmartwychwstałego Pana, w którym świętuje się Boże dzieło
stworzenia i dzieło «nowego stworzenia», jest w szczególny sposób
dniem radości, więcej — dniem sprzyjającym kształtowaniu w sobie postawy
radości przez odkrywanie jej prawdziwych cech i głębokich korzeni.
Radości nie należy bowiem mylić z przelotnym doznaniem zaspokojenia
i przyjemności, które często upaja zmysły i uczucia, później jednak
pozostawia w sercu niedosyt, a czasem gorycz. Radość rozumiana po
chrześcijańsku jest o wiele trwalsza i przynosi głębsze ukojenie:
wedle świadectwa świętych potrafi przetrwać nawet ciemną noc cierpienia
i w pewnym sensie jest «cnotą», którą należy rozwijać. (...)
Dzień
odpoczynku
65. (...)
Związek między dniem Pańskim a dniem odpoczynku całego społeczeństwa
jest istotny i znaczący nie tylko z punktu widzenia ściśle chrześcijańskiego.
Cykl pracy i odpoczynku, wpisany w ludzką naturę, jest bowiem zgodny
z wolą samego Boga, co poświadcza opis stworzenia z Księgi Rodzaju
(por. 2, 2-3; Wj 20, 8-11): odpoczynek jest rzeczą «świętą», pozwala
bowiem człowiekowi wyrwać się z rytmu ziemskich zajęć, czasem nazbyt
go pochłaniających, i na nowo sobie uświadomić, że wszystko jest dziełem
Bożym. Człowiek, obdarzony przez Boga ogromną władzą nad stworzeniem,
mógłby zapomnieć, że to Bóg jest Stwórcą, od którego wszystko zależy.
Uznanie tej prawdy jest szczególnie konieczne w naszej epoce, w której
dzięki nauce i technice rozszerzyła się niezmiernie władza, jaką człowiek
sprawuje przez swoją pracę.
(...)
67. Odpoczynek
niedzielny pozwala sprowadzić do właściwych proporcji codzienne troski
i zajęcia: rzeczy materialne, o które tak bardzo zabiegamy, ustępują
miejsca wartościom duchowym; osoby, wśród których żyjemy, odzyskują
prawdziwe oblicze, gdy się z nimi spotykamy i nawiązujemy spokojną
rozmowę. Możemy także odkryć na nowo i zachwycić się głęboko pięknem
przyrody, zbyt często niszczonym przez ludzką żądzę panowania, która
zwraca się przeciw samemu człowiekowi. Jako dzień, w którym człowiek
zachowuje pokój z Bogiem, z samym sobą i z bliźnimi, niedziela staje
się także momentem, kiedy, ogarniając odnowionym spojrzeniem cuda
przyrody daje się on porwać tej wspaniałej i tajemniczej harmonii,
która — mówiąc słowami św. Ambrożego — «na mocy nienaruszalnego prawa
zgody i miłości» łączy różne elementy kosmosu «więzią jedności i pokoju»
. Człowiek głębiej sobie wówczas uświadamia, że — jak pisze Apostoł
— «wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre, i niczego, co jest spożywane
z dziękczynieniem, nie należy odrzucać. Staje się bowiem poświęcone
przez słowo Boże i przez modlitwę» (1 Tm 4, 4-5). Jeśli zatem po sześciu
dniach pracy — które w rzeczywistości zostały już w wielu przypadkach
ograniczone do pięciu — człowiek poszukuje czasu, aby się odprężyć
i bardziej zatroszczyć o inne aspekty swego życia, to wynika to z
autentycznej potrzeby, całkowicie zgodnej z wizją nakreśloną przez
orędzie ewangeliczne. Chrześcijanin winien zatem zaspokajać tę potrzebę,
łącząc to z indywidualnymi i wspólnotowymi formami przeżywania wiary,
która objawia się w obchodzeniu i świętowaniu dnia Pańskiego.
(...)
.
68. Z
kolei sam wypoczynek, jeśli nie ma się stać jałową bezczynnością,
która wywołuje uczucie nudy, musi być źródłem duchowego wzbogacenia,
zapewniać większą wolność, umożliwiać kontemplację i sprzyjać braterskiej
wspólnocie. Dlatego spośród różnych form ludzkiej kultury oraz rozrywek,
jakie proponuje społeczeństwo, wierni winni wybierać te, które najbardziej
odpowiadają życiu zgodnemu z nakazami Ewangelii. W tej perspektywie
odpoczynek niedzielny i świąteczny zyskuje wymiar «proroczy», potwierdza
bowiem nie tylko absolutny prymat Boga, ale także prymat godności
człowieka nad wymogami ekonomii, a ponadto zapowiada w pewien sposób
nadejście «nowego nieba» i «nowej ziemi», gdzie człowiek zostanie
ostatecznie i całkowicie wyzwolony z niewoli swoich potrzeb. Mówiąc
krótko, dzień Pański staje się w ten sposób, w sensie najbardziej
autentycznym, także dniem człowieka.
Dzień
solidarności
69. Niedziela
powinna również być dniem, w którym wierni mogą się poświęcić dziełom
miłosierdzia, działalności charytatywnej i apostolstwu. Wewnętrzne
uczestnictwo w radości zmartwychwstałego Chrystusa oznacza także głęboki
udział w miłości pulsującej w Jego Sercu: nie ma radości bez miłości!
Wyjaśnia to sam Jezus, wskazując na związek między «nowym przykazaniem»
a darem radości: «Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie
trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego
i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was
była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście
się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem» (J 15, 10-12).
Tak więc
niedzielna Eucharystia bynajmniej nie zwalnia wiernych z obowiązku
miłosierdzia, ale przeciwnie — jeszcze bardziej przynagla ich do podejmowania
«wszelkich dzieł miłości, pobożności i apostolstwa, aby one jasno
świadczyły, że jakkolwiek chrześcijanie nie są z tego świata, są jednak
światłością świata i oddają chwałę Bogu wobec ludzi» .
(...)
72. Eucharystia
jest urzeczywistnieniem i zapowiedzią braterstwa. Msza św. niedzielna
wzbudza falę miłosierdzia, które ma przeniknąć całe życie wiernych,
przede wszystkim zaś kształtować sam sposób przeżywania pozostałej
części niedzieli. Skoro jest to dzień radości, to chrześcijanin musi
ukazywać przez konkretne postępowanie, że nie można być szczęśliwym
«bez innych». Niech rozejrzy się dokoła, aby odszukać ludzi, którzy
mogą potrzebować jego solidarności. Może się zdarzyć, że w jego najbliższym
sąsiedztwie albo w kręgu znajomych są ludzie chorzy, starzy, dzieci,
imigranci, którzy właśnie w niedzielę szczególnie boleśnie odczuwają
swoją samotność, ubóstwo i cierpienie. Oczywiście, troska o nich nie
może się wyrażać w sporadycznych działaniach, podejmowanych tylko
w niedziele. Ale także wówczas, gdy jest to działalność bardziej systematyczna,
czyż nie można uczynić z niedzieli dnia szczególnie poświęconego solidarności,
wykorzystując wszelkie twórcze energie chrześcijańskiego miłosierdzia?
Zaprosić do wspólnego stołu osobę samotną, odwiedzić chorych, zdobyć
żywność dla ubogiej rodziny, poświęcić kilka godzin jakiejś konkretnej
formie wolontariatu i solidarności — wszystko to z pewnością może
się stać sposobem realizacji w życiu miłości Chrystusa, zaczerpniętej
przy eucharystycznym stole.
73. W
tej perspektywie nie tylko niedzielna Eucharystia, ale cała niedziela
jawi się jako wielka szkoła miłości, sprawiedliwości i pokoju. Obecność
Zmartwychwstałego wśród nas staje się programem solidarnego działania,
przynagla do wewnętrznej odnowy, każe zmieniać struktury grzechu,
w które są uwikłani ludzie, społeczności, a czasem całe narody. Chrześcijańska
niedziela nie jest bynajmniej ucieczką od rzeczywistości, ale raczej
«proroctwem» wpisanym w historię; to proroctwo każe wierzącym iść
śladami Tego, który przyszedł, «aby ubogim nieść dobrą nowinę, więźniom
głosić wolność, a niewidomym przejrzenie; aby uciśnionych odsyłać
wolnymi, aby obwoływać rok łaski od Pana» (por. Łk 4, 18-19). Ucząc
się od Niego przez sprawowanie niedzielnej pamiątki Jego Paschy i
pamiętając o Jego obietnicy: «Pokój zostawiam wam, pokój mój daję
wam» (J 14, 27), chrześcijanin sam staje się twórcą pokoju.