Spotkanie 10: Odpocznijcie nieco

Lectio divina

P.M. Delfieux. Miłości pragnę. Idźcie na ustronie, 206–220

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na miej­sce pustynne i wypocznijcie nieco!” Tak wielu bo­wiem przychodziło i odchodziło, że nawet na po­siłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszyst­kich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wy­siadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I za­czął ich nauczać” (Mk 6,50-34).

 

Bywa czas skupienia — bywa czas pełnienia misji. Bywa obowiązek słuchania — bywa obowiązek mówienia. Jest miejsce, gdzie się milczy w samotności i miejsce, gdzie się publicznie naucza. Życie utkane jest z kolejnych zmian. Istnieje konieczność przebywania z Bogiem — naszym Źródłem, Światłem, Celem — istnieje konieczność budowania samych siebie w ciszy, pracy, spokoju, istnieje wreszcie konieczność dzielenia się z innymi, których mamy kochać, przebywać z nimi, służyć im. Musimy więc znaleźć sposób zharmonizowania swego życia. Zmiana rytmu i ujednolicenie jego wymagań to cały problem naszej życiowej równowagi.

* * *

Dzisiaj Jezus, jak nikt inny na świecie, daje nam przykład. On jest cały dla Boga, dla spraw Ojca (Łk 2,49), Do tego stopnia weń zasłuchany i pełniący Jego wolę, że może powiedzieć o sobie: Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J 10,30). Jest cały dla ludzi, zewsząd nagabywany (Łk 8,45), a zawsze mający czas, by pouczyć, karmić, słuchać, leczyć, tak, że niekiedy nie ma możliwości spożycia posiłku (Mk 3,20), nie ma miejsca, by się swobodnie poruszać (Mk 2,2), ani kamienia, na którym mógłby złożyć głowę (Łk 9,58). A mimo to znajduje czas na samotność, by uczyć się własnego, ludzkiego życia, zanim zacznie uczyć innych. Jezus czynił postępy w modrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi (Łk 2,52). Odszedł na pustynię, gdzie miał się zetrzeć z szatanem (Mt 4,1), zanim objawi ludziom oblicze Boga (Mk 6,34). Jezus ma tylko jedno życie, ale doskonale zeń korzysta. Cały dla Boga i cały dla ludzi jest panem swego życia, które sam pozwoli sobie odebrać: Mam mocje oddać i mam mocje znów odzyskać (J 10,18). Mówi i słucha. Zbliża się do tłumów i odsuwa od nich (J 6,15). Codziennie naucza w świątyni (Łk 19,47), a wieczorami wspina się na górę, by modlić się w samotności (Mt 4,23).

W ten sposób — mówi św. Paweł — chciał z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem, w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości (Ef 2,15-16).

W obliczu Boga, na naszych oczach przeżył doskonałe ujednolicenie swej istoty i umożliwił powszechną komunię stworzeń. Oto Droga. Oto Prawda i Życie (J 14,6). A dzisiaj także nam powtarza: Co Ja uczyniłem i wy czyńcie (J 13,15).

* * *

Cóż więc właściwie mamy czynić, skoro zdecydowaliśmy się iść Jego śladami? Przede wszystkim pamiętać, że żyjemy dla Boga, bo nasze życie od Niego pochodzi i możemy istnieć tylko dzięki Niemu. Uczy się w nas wyłącznie wartość obecności Bożej i musimy mieć czas, aby tę obecność sobie uświadamiać. ... wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu (Kol 3,3).

To wspaniałe, krótkie zdanie z Listu do Kolosan nie odnosi się bynajmniej do jakichś specjalistów od kontemplacji, którzy zostali powołani do poświęcenia się modlitwie. Wezwany jest do niej każdy z nas, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga, tego samego Ojca. Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco! (Mk 6,31).

W miarę jak cywilizacja techniczna opanowuje nasze życie, stajemy się coraz mniej dyspozycyjni, a coraz bardziej poddani ciągłym jej wymaganiom. Stajemy się niewolnikami własnych wynalazków. Pragnąc bezustannie zapełniać czymś swoje życie, zapominamy o własnej nieśmiertelnej duszy. Jak nowobogaccy kurczymy się w świecie, w którym praca, by coraz więcej zarobić, nienaturalnie się wyolbrzymia. Rozrywka — by się coraz więcej bawić — nierzadko kończy się alienacją. Gromadzenie dóbr i troska o nie doprowadza do zabiegania i rozgorączkowania, bo ciągle wzrastają nasze potrzeby. Nie mamy już możliwości modlitwy, nie mamy potrzeby milczenia! Nie mamy czasu do stracenia, bo czas — to pieniądz, a sprawy — to sprawy! Chrystus jednak przypomina nam dzisiaj, że nie można równocześnie służyć Bogu i mamonie (Mt 6,24), że nie można równocześnie tkwić w sprawach tego świata i oddawać się sprawom Ojca (Łk 2,49). Czas, jaki mamy do dyspozycji trzeba wykorzystać na spotkanie z Bogiem: Dzieci, strzeżcie się fałszywych bogów! — błaga Apostoł (l J 5,21). Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco — mówi Chrystus (Mk 6,31).

Trzeba bodaj przez chwilę dziennie przyzwyczajać się do spotykania z Tym, którego kiedyś ujrzymy twarzą w twarz, by w Jego obecności żyć już na zawsze. Bo czyż kontemplacja Tego, który jest Światłem, Miłością, Pięknem, nie rozwija nas wewnętrznie? Czyż Tego, który zdolny jest — i tylko On — przepełnić nasze życie radością i pokojem, nie należy prosić o nie kilkakroć dziennie? Czyż nadsłuchiwanie Go nie uspokaja nas, a mówienie o Nim nie napełnia radością?! Jeśli w Bogu jedynie spokój znajdzie dusza moja (Ps 62,6), czemuż bezinteresownie nie zwrócić się do Niego bodaj na moment? Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście a Ja was pokrzepię (Mt 11,28). Jeżeli nauczymy się po prostu być przed Bogiem w pokoju i milczeniu (Ps 131,2), nasze życie zostanie przetworzone, działanie uzyska światło, więzy ludzkie pogłębią się. Cała nasza istota stopniowo znajdzie w Nim swoją jedność i będziemy mogli powiedzieć w zachwycie: Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2,20). To Chrystusowy pokój we mnie mieszka. Tak, za tę cenę w sercu miasta można żyć w Sercu Boga i o tym wspólnie musimy wszyscy świadczyć! Świadomość obecności Boga spowoduje w nas wówczas prawdziwą samoświadomość, bo człowiek, w którym Bóg mieszka, mieszka w samym sobie.

Człowiek, którego Bóg prowadzi, panuje nad sobą: wie, dokąd idzie, bo On jest jego Panem (J 14,4). Milczenie i modlitwa wprowadzają go w głębię, w której odkrywając Boga, odkrywa siebie samego. Staje się człowiekiem napełnionym, ponieważ w Duchu znalazł swoją pełnię (Ef 5,18). Nie jest już człowiekiem zamkniętym, ale zamieszkałym. Jeżeli... ktoś pozostaje w Chrystusie — mówi św. Paweł — jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto [wszystko] stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga (2 Kor 5,17-18). Wraz z braćmi stanowi on człowieka doskonałego na miarę wielkości według Pełni Chrystusowej (Ef4,13). Kto rezygnuje z tego, chcąc zachować swój czas, gubi swe życie. Kto dla tego „traci” swój czas — zyskuje życie.

* * *

Człowiek pozostający w pokoju z samym sobą i z Bogiem, może stać się źródłem pokoju dla innych. Gdy Jezus ujrzał wielki tłum, zlitował się nad nimi — mówi św. Marek — i zaczął ich nauczać (Mk 6,34). W istocie bowiem zasadniczym wymaganiem jest nie modlitwa, lecz miłość. Po to mówi się do Ojca „Panie, Panie”, aby z Jego łaską lepiej miłować braci, lepiej im służyć, nie zaś, by od nich uciekać. Taka jest Jego wola: pierwszym przykazaniem na zawsze pozostanie przykazanie miłości (J 15,21). Kontemplacja wówczas jest prawdziwa, gdy właściwie kieruje działaniem i wzmacnia je. Tak pierworodny między wielu braćmi (Rz 8,29): Jezus Chrystus, by objawić Kim jest Bóg, zechciał umywać nam nogi! (J 13,14).

* * *

„Dwie kobiety mieszkają w zamku naszej duszy — pisze pewien mnich z XII w.— jedna siedzi u nóg Jezusa, aby Go słuchać, druga krząta się, by Go nakarmić: Maria i Marta... Niech Marta mieszka w naszym domu, byśmy zajmowali się w życiu sprawami materialnymi. Ale potrzebna jest także w naszej duszy obecność Marii: działanie duchowe... Nie zaniedbujcie ani Marii dla Marty, ani Marty dla Marii. Jeżeli zaniedbacie Martę, któż będzie służył Jezusowi (w Jego braciach ). A jeśli zaniedbacie Marię, do czegóż posłuży wam wizyta Jezusa (na modlitwie)? Wiedzcie bracia, że w tym życiu nigdy nie można rozdzielać tych dwóch kobiet...

Niektórzy uważają, że jedni biorą stronę Marty, podczas gdy inni grają wyłącznie rolę Marii. Mylą się, nie rozumieją. Niechże ci ludzie przytoczą bodaj jednego świętego, który osiągnął doskonałość bez tego podwójnego działania! Wszyscy mamy łączyć obie: wykonując w jednych momentach dzieła Marty, a w innych — Marii”. Oto sekret równowagi.

Medytacja: Mk 6,30–34

› Pomyśl o słowach Jezusa „idź i odpocznij nieco” jako skierowanych do ciebie. Spróbuj usłyszeć te słowa... Bardzo ich potrzebujesz.

› Czy możesz pomyśleć, że jest w twoim życiu ład, harmonia między pracą a wypoczynkiem, mówieniem a słuchaniem, samotnością a przebywaniem z innymi, itd.?

Czego najbardziej ci brakuje?

› Powyżej czytałeś, że Jezus był cały dla Boga i cały dla ludzi. Równocześnie odnajdywał czas na samotność. W pełni posiadał siebie.

Spróbuj te słowa odnosić do siebie. W jakim stopniu możesz tak mówić o sobie...?

› Powyżej czytałeś, że musimy mieć czas uświadamiać sobie Bożą obecność. Na ile ci się to udaje? Jak często wracasz do Niego, obecnego obok ciebie?

› Na ile stałeś się niewolnikiem tego wszystkiego, co miało nam pomóc, ułatwić życie? Na ile właściwie służysz „poprawianiu sobie życia”: gonitwie za lepszym, wygodniejszym, sprawniejszym, ładniejszym...?!

› Czy denerwuje cię, że teraz jakoś „tracisz czas” dla Boga? Właśnie cię gdzieś ciągnie...?

Spotkanie w grupach

› Czy często odnajdujesz dla siebie czas samotności, ciszy, spotkania z Panem? Czy tęsknisz za takim czasem? Jak i gdzie go przeżywasz?

› Czy możesz powiedzieć, że jest w twoim życiu ład, harmonia między pracą a wypoczynkiem, mówieniem a słuchaniem, samotnością a przebywaniem z innymi, itd.? Na ile ci się to udaje? Czego najbardziej ci brakuje?

› Kiedy wypoczywasz najbardziej? Czy umiesz wypoczywać? Czy potrafisz oderwać się od codziennych obowiązków? Co przeszkadza ci najbardziej?

› Jak, kiedy, w jaki sposób udaje ci się uświadamiać obecność Boga pośród codziennych obowiązków i zajęć?

› Na ile stałeś się niewolnikiem tego wszystkiego, co miało nam pomóc, ułatwić życie? Na ile właściwie służysz „poprawianiu sobie życia”: gonitwie za lepszym, wygodniejszym, sprawniejszym, ładniejszym...?! Jakie widzisz potrzeby zmian?

› Podziel się czasem kiedy mogłeś więcej poświęcić modlitwie, spotkaniu z Panem. Jakie to owoce przyniosło w twoich codziennych obowiązkach, relacjach z bliźnimi? (Najlepiej konkretne sytuacje)

› Podziel się refleksją lektury P. Delfieux