Wprowadzenie
Apokalipsa wydaje
się najbardziej tajemniczą księgą Nowego Testamentu. Przeciętnemu czytelnikowi
trudno przebić się przez gąszcz symboli, znaków i wieloznacznych proroctw.
A jednak chyba wszyscy wyczuwamy szczególną doniosłość tych 22 rozdziałów
ostatniej księgi Pisma świętego.
Czytając Objawienie św. Jana odnoszę wrażenie, że z jednej strony mówi
ono o przyszłości, a zarazem o teraźniejszość i przeszłości. Jakby w
niej czas zlewał się w jedno. Ta sama wizja dotyczy w równym stopniu
tego, co ma nadejść jak i tego, co jest i było. Jakby spojrzenie oczami
Boga na rzeczywistość. Bóg, który patrzy na mnie, widzi nie tylko mnie
dzisiaj, ale w równym stopniu ogarnia każdy moment mojej przeszłości
i przyszłości. Bóg JEST. Ogarnia sobą wszelki czas. W Nim jest wieczne
teraz.
Chyba taką księgą jest Apokalipsa. Wiele jej scen działo się już w przeszłości,
ale każde następne wydarzenie historyczne jakby je dopełniało, aż do
ostatecznej pełni, która jest wiadoma jedynie Bogu. Wszystko musi się
wypełnić, co nie oznacza jednorazowy akt historii, zdarzenie, przypadek.
A może nawet Apokalipsa jest księgą ogarniającą życie każdego człowieka.
Historia poszczególnych osób jakby ją wypełnia, aż po ostatniego człowieka,
jakiego Ojciec powoła do istnienia.
Stąd w nowym roku formacyjnym chcemy spojrzeć na Objawienie św. Jana
jako na Księgę Nadziei, która przemienia nasze obecne życie. Z jednej
strony będziemy odnajdywać zapowiedź przyszłości, a z drugiej będziemy
pytać o wpływ i realizację tej przyszłości teraz, dzisiaj w konkretnym
życiu. Być kształtowanym przez przyszłość to chyba powołanie naszej
wspólnoty. Nadzieja nie może być tylko wyczekiwaniem na to, co ma nadejść.
Prawdziwa nadzieja zmienia obecną rzeczywistość! Ona stale, dynamicznie
kształtuje nasze życie. Absolutnie nie jest biernością czy wiedzą o
tym, co się kiedyś stanie. Im bardziej zbliżamy się do Boga, tym bardziej
nadzieja staje się! Coraz mniej przestaje być przyszłością, a coraz
bardziej jest teraźniejszością.
Wierzę, że tegoroczne pochylanie się nad Apokalipsą pogłębi lub przywróci
nam nadzieję i przemieni nasze życie.
ks.
Jarosław Międzybrodzki
WSTĘP
DO APOKALIPSY ŚW. JANA
Praktyczny komentarz do Pisma Świętego Nowego Testamentu. o. A. Jankowski
OSB, ks. Bp K. Romaniuk, ks. L. Stachowiak, w Nauczanie Kościoła Katolickiego,
Program komputerowy CD, Wydawnictwo "M".
Apokalipsa (Objawienie) św. Jana jest bez wątpienia najbardziej tajemniczą
księgą NT. Jednakże ta jej cecha wcale nie uprawnia nas do pomijania
jej w lekturze osobistej ani nie zwalnia od wnikania w treść jej pouczeń.
Wiele z nich bowiem ma dla nas znaczenie niezmiennie aktualne. Najlepszym
tego dowodem jest fakt czytania jej częściej niż dotąd w liturgii słowa.
Księga ta została niegdyś napisana dla Kościoła u schyłku I w., lecz
słowa jej, dziś oficjalnie czytane, głoszą nadal nieprzedawnione orędzie.
Apokalipsa bowiem stanowi harmonijne dopełnienie całości Bożego Objawienia,
ukazując ostatnią fazę dziejów zbawienia, których początek znamy z pierwszej
księgi ST, z Księgi Rodzaju.
Autorem Ap jest, według zapisu tej księgi, Jan (1,4.9; 22,8). Poza nielicznymi
głosami wyjątkowymi, które zresztą kierowały się względami doktrynalnymi,
nie zaś wiernością względem przekazu historycznego, najstarsza Tradycja
w tym Janie widziała Czwartego Ewangelistę, umiłowanego ucznia Pańskiego,
syna Zebedeusza i Salome. Dopiero doba krytyki racjonalistycznej przyniosła
wznowienie odosobnionych poglądów starożytnych, opierając się na świadectwie
Papiasza z Hierapolis (Euzebiusz, Hist. Kośc., 3,39,4) o Janie "Prezbiterze",
rzekomo różnym od Apostoła. Hipoteza ta, która w niczym nie narusza
kanoniczności Apokalipsy, ma dziś zwolenników także wśród egzegetów
katolickich. Problem więc autorstwa Ap pozostaje zagadnieniem otwartym.
Ap powstawała w warunkach szczególnych, prawdopodobnie nie od razu,
lecz etapami, zanim ostateczna redakcja połączyła poprzednie teksty
w jedną całość. Widzenia miał Apostoł na wyspie Patmos (1,9), dokąd
według danych tradycji, został zesłany karnie z Efezu za rządów Domicjana
w r. 95. Redakcji zaś - nie zawsze zręcznej - miał dokonać jakiś uczeń
św. Jan na początku II w., już po śmierci Apostoła, która nastąpiła
ok. roku 104.
Bezpośrednimi adresatami Ap byli przede wszystkim chrześcijanie zamieszkali
w kwitnącej kulturalnie i gospodarczo Azji Mniejszej, nad którymi św.
Jan roztaczał z metropolii, Efezu, opiekę duszpasterską. Życie tamtejszych
chrześcijan nie było już wtedy łatwe. Anatolijski synkretyzm religijny
oraz rozpowszechniona wówczas religia misteriów stanowiły dla neofitów
nieustanną pokusę. Dalej Synagoga żydowska napastowała ich jako odstępców,
denuncjując niejednokrotnie przed władzami rzymskimi jako wyznawców
religionis illicitae (religii niedozwolonej). Więzią zaś imperium rzymskiego,
w skład którego wchodziło tyle ludów odmiennych pod każdym względem:
etnicznym, językowym, kulturalnym i religijnym, był wówczas boski kult
cezarów. Wzmagał się on na sile w I w.: Oktawian August zezwalał na
kult swojej osoby tylko w prowincjach dalekich od Rzymu, a Domicjan
oficjalnie zażądał dla siebie tytułu dominus ac deus noster Domitianus
(pan i bóg nasz Domitianus) i oddawania sobie czci boskiej. Kult ten
zaś był nie do przyjęcia przez wyznawców Chrystusa. Prześladowania chrześcijan
zaczynają się pod rządami Nerona, w r. 64. W tych warunkach potrzebowali
oni szczególnego podtrzymania na duchu. Udzielił im go sędziwy, już
wówczas Apostoł, ostatni z grona Dwunastu pozostający jeszcze przy życiu,
przekazując wiernym objawienia, jakie dał mu chwalebny Chrystus na Patmos.
Ponieważ odnoszą się one do losów Kościoła w bliższej i dalszej przyszłości
- aż do paruzji Chrystusa - korzystają z nich wierni nie tylko I w.,
ale i wszystkich wieków następnych. Ta swoista teologia dziejów, jaką
jest Ap, ma i nadal podtrzymywać w wiernych wytrwałość aż do końca.
W księdze swojej św. Jan posługuje się szczególnym gatunkiem literackim
- apokaliptyczno-prorockim. Apokaliptyka zawdzięcza wprawdzie swą nazwę
dopiero Apokalipsie św. Jana jako dziełu najbardziej znanemu, niemniej
genezę ma o wiele wcześniejszą. W ST reprezentują ten gatunek wizje
Księgi Daniela, drugiej części Księgi Zachariasza oraz niektóre późne
fragmenty ksiąg prorockich. Apokaliptykę zrodził swoisty klimat duchowy
lat po niewoli babilońskiej, a potem lat prześladowań religijnych za
Antiocha IV Epifanesa i powstania machabejskiego. Więcej niż w Piśmie
Świętym apokaliptyka judaizmu doszła do głosu w pismach pozakanonicznych.
Należy tu wymienić takie dzieła jak: Księga Henocha, Testamenty XII
Patriarchów, Psalmy Salomona, Wniebowzięcie lub Testament Mojżesza,
Czwarta Księga Ezdrasza, Barucha syryjskiego, a z pism qumrańskich:
Wojna synów światłości z synami ciemności. Apokaliptykę judaizmu cechują
zainteresowania eschatologiczne, zrozumiałe na tle utraty nadziei na
doczesną pomyślność Izraela. Autorzy apokaliptyczni kryją się pod pseudonimami
wybitnych postaci z dziejów dawnego Izraela. Formą zaś przekazu jest
wizja, wyrażona w zagadkowych symbolach, które wyjaśnia anioł-tłumacz.
Janowa Apokalipsa różni się znacznie od swych judaistycznych paralel.
Odrzuca ona programową tajemniczość (22,10). Faktami rządzi Boża Opatrzność,
posługująca się wolną wolą tak szatana, jak i ludzi. Poza tym autor
Ap wzorem Proroków nie ukrywa się pod pseudonimami, lecz podpisuje się
własnym imieniem.
Z prorokami ST łączą Ap napomnienia moralne, zwłaszcza wzywające do
nawrócenia pod grozą nieuchronnej kary Bożej. Ze środków zaś formalnych
należy tu wymienić stosowanie obrazów używanych przez proroków z pokolenia
na pokolenie (tzw. klisze prorockie). Korzystając z pism swoich poprzedników
św. Jan nie zestawia ich tekstów w sposób mechaniczny, lecz nadaje im
nowy i ostateczny sens, godny tej syntezy teologicznej, jaką stanowi
Ap w całej Biblii.
Symbole Ap mają nas zbliżyć do niewyrażalnej słowami rzeczywistości
transcendentnej, Bożej. Nie wolno ich jednak brać dosłownie. Trzeba
się liczyć z ich wielopiętrowością i giętkością w przybieraniu odmiennych
znaczeń, z rządzącą nimi zasadą "światłocienia", w myśl której
część rzeczywistości ma pozostać ukrytą, wreszcie - ze stosowaniem hiperboli,
czyli przesadni. Ekscentrycznych symboli Ap nie trzeba sobie koniecznie
wyobrażać, lecz należy odcyfrować ich treść. Liczby zaś są też symboliczne:
nie wyrażają ilości, lecz jakość. Trzymając się tych trzeźwych zasad
tłumaczenia księgi niełatwej, Kościół dzisiejszy daje ją wiernym do
ręki, nie lękając się tego, że będzie tłumaczona opacznie, jak to już
było w fantasmagoriach średniowiecznych, i jak to czyni dziś wiele sekt.
Chociaż lektura Ap nastręcza nadal wiele pytań bez jednoznacznej i zadowalającej
odpowiedzi, jej zasadniczy temat jest jasny. Stanowi go - pominąwszy
pierwsze trzy rozdziały obrazujące Kościół I w. - obraz dziejów ludzkości
i Kościoła, oglądany w perspektywie eschatologicznej. Obraz ten to jakby
dramat sceniczny. Mimo iż ukazuje jakby szereg następujących po sobie
aktów, w rzeczywistości jest wciąż ten sam, a poszczególne jego niby
akty są raczej nowymi aspektami (rekapitulacjami) tej samej całości.
Opisane fakty i osoby występujące w tych obrazach są typami, które będą
się wielokrotnie powtarzać w ciągu dziejów.
Główne pouczenie Ap jest niezwykle proste i jasne, a zarazem pełne pociechy
dla wierzących. Kościół mimo zmiennych kolei losów, a nawet mimo prześladowań,
ma zapewniony dzięki Chrystusowi triumf ostateczny i wiekuisty. Głównym
więc wnioskiem moralnym płynącym z lektury ostatniej księgi Pisma Świętego
jest hasło: świadczyć niezłomnie i do końca wytrwale Chrystusowi, który
jest Alfą i Omegą dziejów nie tylko ludzkich, ale i całego wszechświata.