Spotkanie 8: Zmęczenie

Lectio divina


Daniela Dylus, Zmęczennicy.
„Emmanuel” nr 37, 4-5.

Ja jestem zmęczony, ty jesteś zmęczony, on jest zmęczony, my jesteśmy zmęczeni, wy jesteście zmęczeni, oni są zmęczeni, ja padam z nóg, ty zasypiasz na stojąco, on jest na skraju wytrzymałości, my tak dalej nie pociągniemy, wam się już niczego nie chce, oni nie mają na nic ochoty. I co ja tutaj robię? Ja wszystko tutaj robię... Czy ja mam etat w tej wspólnocie? Ach, mieć trochę wolnego czasu. Kwadrans odpoczynku... Ja jestem tak zmęczony, że nawet właściwie nie wiem, czy jestem zmęczony... Gdyby doba miała trzydzieści godzin i gdyby mnie sklonowano, to i tak nie podołam... Przychodzi isza do lekarza, a lekarz też zmęczony... Epidemia zmęczenia chronicznego zatacza coraz szersze kręgi...

 

Przychodzi zmęczona isza do lekarza, a lekarz (też zmęczony) odpowiada: Zmęczenie? Stan naturalny, któż go nie doświadczał... Zmęczenie... możliwe, stan naturalny, jednak... to wcale nie oznacza, iż winniśmy się z nim pogodzić, licząc, że kiedyś wreszcie porządnie odpoczniemy. Pozwolę sobie na stwierdzenie, iż dla chrześcijanina zmęczenie jest po to, aby je pokonać! Dlaczego? Z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że widok wyczerpanego chrześcijanina to widok antyewangelizacyjny. Któż uwierzy, iż ów człowiek z podkrążonymi oczyma, blady, niewyspany, nerwowy, roztrzęsiony, roztrzepany tak naprawdę przepełniony jest wewnętrznym entuzjazmem i zapałem, a pozory mylą... Trudno też pominąć fakt, iż wirus zmęczenia we wspólnocie łatwo przenosi się z osobnika na osobnika, zarażając coraz to nowe jednostki. Wreszcie - doświadczenie zmęczenia, choć nieuniknione na pewnym etapie rozwoju wspólnoty, stanowić może objaw różnorodnych stanów wewnętrznych, podobnie, jak na przykład wysypka lub gorączka jest symptomem wielu chorób. Nie łudźmy się, że każdy z nas przeżywa “noc ciemną zmysłów” (co byłoby niewątpliwie niezwykle chwalebne!). Poniższe rozważania są próbą nazwania kilku najbardziej typowych mutacji wirusa zmęczenia.

 

Zmęczenie weteranów

 

Osobnicy należący do tej grupy mogą powiedzieć o sobie, że z niejednego pieca (rekolekcyjnego) chleb jedli. Zdecydowanie opowiedzieli się za Jezusem i odczuli wszystkie konsekwencje tego wyboru. Doskonale pamiętają, a niekiedy z rozrzewnieniem wspominają modlitwy wstawiennicze do drugie w nocy i odkrywanie charyzmatów. Wydaje się, iż już nic nie jest w stanie ich zaskoczyć, obecnie dostrzegają owoce swojej pracy ewangelizacyjnej. Po wielu latach nadeszła stabilizacja, czas spokoju, wytchnienia... Daje również znać o sobie zmęczenie fizyczne, spowodowane wieloletnim, autentycznym zaangażowaniem we wspólnocie.

Myślę, że podobne odczucia mieli uczniowie, kiedy zasypiali w ogrodzie Getsemani; już trzy lata towarzyszyli Jezusowi, słuchali Jego słów, widzieli działanie Bożej Mocy. Przez ten czas wielokrotnie spotykali się wreszcie z niezrozumieniem, odrzuceniem. Czyż dla nich tryumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy nie był zakończeniem pewnego etapu w życiu, a pełnieniem obietnic Pana? I nagle nastąpiły niezrozumiałe wydarzenia Ostatniej Wieczerzy. Wydarzenia, których nie mieli już siły rozważać: byli po prostu zmęczeni... Kiedy Jezus, wstał od modlitwy, zastawszy Piotra, Jakuba i Jana śpiących, skierował do nich znamienne słowa: “Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.” (Mt 26,41).

Jezus ukazał zależność pomiędzy dwiema rzeczywistościami, które z reguły wolimy traktować oddzielnie. Są to:

 

Zmęczenie i walka duchowa

 

Zbyt często dajemy sobie wmówić, że będąc zmęczonymi, zasługujemy na “urlop” od modlitwy i walki duchowej. (Czy egoistycznie sądzimy, iż skoro nam niczego się już nie chce, to również kusiciel nie ma sił, aby podsuwać nam grzech?) Jak ukazuje Biblia - jest wręcz odwrotnie. Chrystus, który wzywał słabych uczniów do modlitwy, znał dobrze taktykę złego ducha - tę taktykę szatan usiłował stosować już na pustyni: przystąpił do kuszenia wtedy, kiedy Jezus był już wyczerpany czterdziestodniowym postem. Diabeł zwodził, ukazując pragnienia naturalne dla każdego zwykłego człowieka.

Zmęczenie i walka duchowa idą ze sobą w parze i obecnie, przy czym mamy tu do czynienia z zależnością obustronną: walka duchowa wzmaga zmęczenie, ale również zmęczenie nasila walkę duchową. To wtedy, gdy nasze ciało domaga się odpoczynku, łatwiej ulec własnym zachciankom, negatywnym nastrojom, emocjom. Ta sytuacja ma jednak i pozytywny aspekt: objawia nam prawdę o sobie: znużenie; nie silimy się na udawanie miłych, grzecznych, uczynnych i pobożnych. Dają znać o sobie tłumione dotąd pragnienia: okazuje się, że zamiast przychodzić na spotkania, wolelibyśmy spędzić miłe popołudnie w domu, itp. Sądzę, iż nierzadko pokusa przybiera bardziej subtelne formy, chociaż u jej podstaw leży zawsze własny egoizm. W przegrzanym z przepracowania mózgu pojawiają się myśli, że właściwie nasza posługa jest bezowocna, że gdyby czas poświęcony wspólnocie przeznaczyć na odpoczynek, efekt byłby lepszy... itp. Łatwiej przychodzi wtedy za zmęczenie obwiniać wspólnotę, która wymaga zaangażowania, wierząc jednocześnie, iż zabiegi o zapewnienie sobie przyzwoitej egzystencji nie są aż tak wyczerpujące.

Rodzajem pokusy są także wszelkie pozorne próby radzenia sobie że zmęczeniem, na przykład poprzez ciągłe uciekanie w jakieś rozrywki lub też wymyślanie spektakularnych sposobów przezwyciężania zniechęcenia (“czujemy się źle, więc zróbmy coś wspaniałego, udowodnijmy, że stać nas na dużo). W takich momentach zaspokojenie siebie staje się ważniejsze niż wypełniania Bożego planu.. Ostrzeżenie przed uleganiem zmęczeniu jest przykład Ezawa, który “wróciwszy znużony z pola” (Rdz 25,29) swe pierworództwo odstąpił za miskę soczewicy. Oby nie okazało się, że skoncentrowani na zaspokajaniu własnych potrzeb, pozwoliliśmy, aby wykradziono nam doświadczenie Bożego Synostwa! Stąd wielka potrzeba modlitwy, nawet wtedy, kiedy nie mamy na to ochoty.

 

Zmęczenie – wezwanie do nawrócenia

 

Niektórzy chrześcijanie uważają, że nie mogą się nawrócić, gdyż czują się bardzo zmęczeni codzienną bieganiną, mają kłopoty i zmartwienia. Niestety, sytuacja nierzadko jest odwrotna: chrześcijanin czuje się znużony, gdyż ... się nie nawraca. Pragnie swe problemy rozwiązywać sam. Zwodnicze jest tu bierne czekanie na rekolekcje, specjalne duchowe wzmocnienie. Zmęczenie z powodu oporu wobec łaski Bożej ma bowiem tę charakterystyczna cechę, że nie przezwyciężone, nasila się i pogłębia.

Prorok Jonasz, gdy nie zgodził się na wypełnienie planu Boga, smacznie spał na pokładzie okrętu zagrożonego rozbiciem. Ta reakcja z pewnością odbierana jest jako co najmniej zagadkowa. Obawiam się jednak, że wielu znających historię Jonasza zachowuje się podobnie: ich sposób ucieczki przed wolą Bożą to ... zmęczenie. Stanowi ono wygodny pretekst do tego, aby nie zastanawiać się nad swym życiem, nie podejmować trudnych decyzji. Jak ewangeliczna Marta potrafimy podejmować służbę “dla Jezusa” - uczestniczyć w różnych akcjach, wyrabiać dwieście procent normy, tylko ... brak tu chęci zasłuchania w Jego Słowo. Z pewnością u źródeł takich zachowań tkwi lęk przed tym, że Bóg żąda czegoś, czego nie potrafimy spełnić. Aktywiści biorą więc na siebie więcej obowiązków niż oczekiwałby tego od nich Jezus, co oczywiście nie przynosi spodziewanej satysfakcji. A Jezus pragnie tylko jednego: abyśmy z ochotnym sercem pełnili Jego wolę.

Odczucie wyczerpania wiąże się także z chęcią zabezpieczenia własnej egzystencji - a zatem mamy tu do czynienia z brakiem zaufania wobec Bożych planów. Nic dziwnego - świat lansuje ludzi, którzy inwestują w przyszłość; bardzo łatwo ulec lękowi o dobra materialne. Jezus proponuje zupełnie niekonwencjonalny sposób przezwyciężenia tego stanu:

“Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie Moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych”. (Mt 11,28-29)

Jeśli czujemy się sfrustrowani codzienną bieganiną, zastanówmy się, czy przyczyną zniechęcenia rodzącego się w naszych sercach nie jest własna ambicja i egoizm.

Jezus pragnie wyzwalać nas z obciążenia serca wywołanego lękiem. Drogą ku uzdrowieniu jest zaufanie - jeśli jej nie wybierzemy, Bóg nie może nam błogosławić! Nie bez powodu mówi Izajasz:

“...lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły,

otrzymują skrzydła jak orły:

biegną bez zmęczenia,

bez znużenia idą”. (Iz 40,31)

 

Nie musimy się zatem zamartwiać, że służba Panu rodzi zmęczenie. Bóg nie chce, abyśmy byli zmęczennikami.

Ciągłe poczucie wyczerpania posługą we wspólnocie musi również nakłonić nas do zapytania o motywacje jej podjęcia. Nierzadko doświadczamy “wypalenia” w miejscach nie poddanych Bogu lub skażonych grzechem. Czymś, co nie pozwala nam zregenerować siły, jest między innymi nieprzebaczenie braciom i siostrom ze wspólnoty.

 

Zmęczenie ... Próżno byłoby liczyć, że jako Boże Dzieci nie doświadczymy tego stanu. Co więcej - gdybyśmy zawsze tryskali energią, mogłoby się okazać, iż nie wkładamy wiele serca w naszą służbę Panu, dbając przede wszystkim o to, aby się nie przemęczyć. Zmęczenie - znak obumierania czegoś w naszym wnętrzu. Pozostaje tylko życzyć, aby to obumierał nasz egoizm. Gorzej, gdy znużenie stanowi sygnał braku w naszym życiu ożywczego tchnienia Ducha!

Jeśli pomimo wiernego trwania przy Bogu nie mamy już nowych pomysłów, sił, radości - uwielbiajmy Go! On w każdej chwili zdolny jest dać nam moc, która “w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9).

Zmęczenie... może zatem być pożyteczne, bowiem uświadamia, iż swój największy skarb “przechowujemy w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas.” (2 Kor 4,7).

W przezwyciężaniu zmęczenia niech pomoże nam fakt, że nie będzie ono trwać wiecznie, przeciwnie - w życiu wiecznym już męczyć się nie będziemy.



Medytacja
Mt 11,25-30

Przeczytaj najpierw konferencje Danieli Dylus

› Spróbuj, zgodnie z zachętą Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, przyjść do Niego ze swoim zmęczeniem, zabieganiem, barkiem czasu. Pomyśl o tym zmęczeniu, zniechęceniu i ofiaruj go Jemu.

› W czym przeszkadza ci twoje zmęczenie? Jak sobie z nim radzisz? Co tracisz w życiu przez to, że jesteś zmęczony?

› Jakie uczucia rodzą się w tobie, kiedy jesteś zmęczony? Jak traktujesz innych?

› Jaki stan ducha objawia w tobie zmęczenie? Jakie słabości ono objawia w relacji z innymi i do Boga? Jakie twoje reakcje powtarzają się najczęściej kiedy jesteś zmęczony?

› Spróbuj dostrzec swoje zmęczenie wykorzystywane przez Złego. Dostrzegasz walkę duchową jaka się wtedy dokonuje? Jak wtedy walczysz?

› Czy zmęczenie pomogło ci kiedykolwiek w nawróceniu?

› Proś o siły Jezusa. Przyjmij Jego jarzmo...


Spotkanie w grupach

› W czym przeszkadza ci twoje zmęczenie? Jak sobie z nim radzisz? Co tracisz w życiu przez to, że jesteś zmęczony?

› Jakie uczucia rodzą się w tobie, kiedy jesteś zmęczony? Jak traktujesz innych? Jaki stan ducha objawia w tobie zmęczenie? Jakie słabości ono objawia w relacji z innymi i do Boga? Jakie twoje reakcje powtarzają się najczęściej kiedy jesteś zmęczony?

› Jak szatan wykorzystuje twoje zmęczenie do walki duchowej z tobą? Kiedy zwyciężasz, a kiedy przegrywasz? Jak wtedy walczysz?

› Czy zmęczenie pomogło ci kiedykolwiek w nawróceniu?

Czy doświadczyłeś takiej sytuacji – o której pisze Daniela – kiedy nawrócenie uwolniło cię od zmęczenia? Jak tego dokonałeś?

› Czy zgadzasz się z Danielą, że twoje zmęczenie jest trochę objawem ambicji i egoizmu? Na ile szukasz woli Boga w podejmowaniu kolejnych zadań?

› Podziel się refleksją nad konferencją Danieli Dylus