Wolność wewnętrzna
3. Akceptacja cierpienia, cz.2
Jacques Philippe, Wolność wewnętrzna
Wyd. M, Kraków, str. 40-56 (fragm.).
Od kontroli do ufności: oczyszczenie umysłu
W sytuacji doświadczenia często najtrudniejszą rzeczą jest nie tyle sama konieczność cierpienia, co fakt,
że nie wiemy, dlaczego mamy cierpieć. Ból sam w sobie jest często o wiele mniej doświadczający, niż fakt,
że nie rozumiemy, jaki może mieć sens. Najgorszym jest to doświadczenie dla umysłu, kiedy boryka się on
nieustannie z wieloma "dlaczego" pozostającymi bez żadnej odpowiedzi. Przeciwnie zaś, kiedy umysł zostanie
zaspokojony, ból staje się o wiele łatwiejszy do przyjęcia i do zniesienia.
Ten fakt powoduje refleksję na temat roli umysłu w naszym życiu duchowym.
Podobnie jak wszelkie inne władze, którymi Bóg nas obdarzył, rozum jest głęboko dobry i pożyteczny.
Istnieje w człowieku pragnienie prawdy, potrzeba zrozumienia przy pomocy umysłu, a wszystko to składa się
na ludzką godność i wielkość. Nie byłoby rzeczą słuszną pogardzanie rozumem, jego możliwościami i rolą w życiu
duchowym człowieka. Wiara nie może obejść się bez rozumu i nie istnieje nic piękniejszego niż ta możliwość,
jaka jest dana człowiekowi, by mógł współpracować z dziełem Bożym poprzez swoją wolność, swoje pojmowanie
i wszystkie inne władze duszy. Te chwile w naszym życiu, kiedy umysł pojmuje to, co Bóg uczynił,
to do czego nas powołuje, jaka jest Jego pedagogika, która ma na celu nasz wzrost, są bardzo wartościowe,
gdyż umożliwiają nam współpracę w dziele Bożej łaski.
Musimy jednak uznać także, że nasza tak bezwzględna potrzeba zrozumienia wszystkiego zawiera w sobie wiele dwuznaczności
i również musi zostać oczyszczona. Istotnie, pragnienie zrozumienia może brać się z mniej lub bardziej uświadomionych
motywacji, które nie zawsze są słuszne. Istnieje takie pragnienie zrozumienia, które jest pragnieniem poznania
prawdy po to, by dostosować do niej swoje życie, co jest bezwzględnie uprawnione. Istnieje jednak także takie
pragnienie zrozumienia, w którym zawiera się wola władzy: zrozumieć to zapanować nad czymś, pochwycić coś,
być panem sytuacji. To wszystko w nas, co jest pragnieniem dominacji, odruchem posiadania, może również w nieświadomy
sposób umacniać potrzebę rozumienia.
Ta potrzeba może brać się również z zupełnie innego źródła, które nie jest do końca czyste - z leżących w nas
pokładów naszej niepewności. W tym ujęciu "zrozumieć" będzie znaczyło upewnić się, zabezpieczyć dzięki uczuciu,
że ponieważ zrozumieliśmy sytuację, będziemy również w stanie ją kontrolować. Jest to jednak bezpieczeństwo typowo
ludzkie, kruche, zawodne, które zawsze, dzisiaj czy jutro, będzie mogło zawieść. Natomiast jedyne prawdziwe bezpieczeństwo,
jakie możemy mieć w tym życiu, to nie nasza zdolność kontrolowania czy przewidywania wydarzeń dzięki naszemu umysłowi,
lecz pewność, że Bóg jest wierny i nigdy nas nie opuści, gdyż Jego czuła, ojcowska miłość nie może przeminąć.
Tak więc w sytuacji doświadczenia, nasza potrzeba zrozumienia tego, co się dzieje, jest czasami po prostu sposobem
wyrażenia naszej nieumiejętności powierzenia się Bogu z pełną ufnością i poszukiwaniem zabezpieczeń typowo ludzkich.
Właśnie z czegoś takiego powinniśmy całkowicie się oczyścić. Pełnią wolności wewnętrznej będzie mógł radować się tylko
ten, kto będzie umiał stopniowo wyzwalać się z potrzeby wspierania się na czysto ludzkich zabezpieczeniach,
doświadczając tego, że tylko Bóg jest jego skałą, zgodnie z obrazem przekazanym nam przez Ewangelię.
Po to, aby nasz umysł mógł zostać wyzwolony z dwóch podstawowych wad, jakie zostały wyżej w tym miejscu opisane
(wola dominacji, potrzeba upewnienia się wynikająca z braku zawierzenia), konieczną rzeczą jest przejście pewnych
etapów w naszym życiu (z pewnością tych najtrudniejszych), które charakteryzują się tym, że niezależnie od wysiłku
naszej refleksji pozostajemy niezdolni do zrozumienia przyczyn tego, co się nam przytrafia.
Gdybyśmy starali się wszystko zrozumieć, sprawiłoby to nam więcej krzywdy niż pożytku, powiększyłoby to nasze
cierpienie zamiast je złagodzić, jedynie wzmogłoby nasze wątpliwości, nasz brak poczucia bezpieczeństwa, lęki,
ilość stawianych pytań, na które nie mielibyśmy odpowiedzi. W tym miejscu jest bowiem pora nie na to, by zadowolić
nasz umysł poprzez znalezienie odpowiedzi, lecz na dokonanie aktów wiary i powierzenie siebie Bogu. Jedyną rzeczą,
jaka mogłaby nas uspokoić, nie jest i nie będzie odpowiedź na nasze pytania, ale pokorna i ufna modlitwa, postawa,
która w ten sposób została wyrażona przez proroka Jeremiasza: Dobrze jest czekać w milczeniu ratunku od Pana (Lm 3, 26).
Rozumienie woli Bożej
Z powodu tej nieustannej potrzeby upewniania siebie samego, chcielibyśmy być pewni zwłaszcza tego, że czynimy
wolę Boga. Oczywiście, że normalnym jest w nas to pragnienie poznania woli Bożej, tak byśmy mogli się do niej
dostosować. Jeśli tylko poszukujemy jej szczerym sercem, to z pewnością otrzymamy światło, które pozwoli nam na jej
zrozumienie. Musimy jednak zrozumieć, że nie zawsze tak będzie się działo. Nawet jeśli uczynimy wszystko,
co jest niezbędne, aby poznać wolę Bożą w takiej czy innej sytuacji (poprzez modlitwę, refleksję, towarzyszenie duchowe),
to nie zawsze będziemy mieli całkowicie jasną odpowiedź lub przynajmniej nie od razu. Dzieje się tak z dwóch powodów:
po pierwsze dlatego, że Bóg traktuje nas jak dorosłych jest wiele takich sytuacji życiowych, kiedy chciałby po prostu,
abyśmy sami podjęli decyzję. Po drugie dzieje się tak w celu oczyszczenia: gdybyśmy zawsze byli pewni woli Bożej i dobrze
ją odczytywali, doprowadziłoby to nas do wielkiej pewności siebie, która byłaby niebezpieczna i bardzo łatwo mogła
zmienić się w duchową pychę. Natomiast fakt, że nie zawsze jesteśmy absolutnie pewni tego, że czynimy wolę Bożą,
jest pewnego typu bolesną, lecz ochraniającą nas słabością: dzięki niej możemy pozostać mali i pokorni, możemy nieustannie
poszukiwać, nie polegać jedynie na sobie samych, co groziłoby nam pozostawaniem w pewnego rodzaju fałszywym poczuciu
bezpieczeństwa, które niejako rozgrzeszałoby nas z konieczności zawierzenia Bogu. Czasami popadamy w następującą wadę,
którą musimy nauczyć się rozpoznawać i unikać: kiedy pozostajemy wobec braku światła co do woli Bożej dotyczącej
bardzo poważnych rzeczy (jak na przykład wybór powołania czy jakaś poważna decyzja życiowa), spędzamy cały swój czas
na nieustannym stawianiu pytań. Podtrzymujemy też w sobie pewnego typu stan zniechęcenia, który sprawia,
że nie angażujemy się w wystarczający sposób w to, co stanowi wolę Bożą na co dzień: w wytrwałą modlitwę,
pozostawanie w ufności, konieczność miłości w stosunku do osób, z którymi mamy aktualnie najczęściej do czynienia.
Kiedy nie posiadamy odpowiedzi w sprawach dotyczących przyszłości, najlepszym środkiem przygotowania się na jej
przyjęcie jest życie pełnią w chwili obecnej.
- Jak często wobec trudnych sytuacji stawiasz Bogu pytanie "dlaczego"?
- Na ile owo "dlaczego" wynika z:
- pragnienia poznania prawdy
- woli zapanowania nad sytuacjš
- lęku?
- Na ile w trudnych i niezrozumiałych sytuacjach potrafisz powierzyć siebie Bogu? Na ile bliska jest ci postawa proroka Jeremiasza?
Może stosujesz w swoim życiu zabezpieczenia? Jakie?
- Za co, w tym, co Bóg obecnie robi w twoim życiu jesteś Mu najbardziej wdzięczny?
do góry
wstecz