Wolność wewnętrzna
4. Akceptacja cierpienia, cz.3
Jacques Philippe, Wolność wewnętrzna
Wyd. M, Kraków, str. 40-56 (fragm.).
Nikt nie może mi odebrać życia, lecz to ja je daję
Wolność nasza ma zawsze tę cudowną władzę: uczynienia z tego, co jest nam odbierane (przez życie, wydarzenia,
innych...), czegoś, co jest oddane. Zewnętrznie nie widać żadnej różnicy, lecz od wewnątrz wszystko jest
przemienione: przeznaczenie staje się wolnym wyborem, przymus - miłością, strata zaczyna przynosić owoce.
Ludzka wolność jest czymś o niesamowitej wielkości. Dzięki swojej wolności człowiek nie może zmienić wszystkiego
wokół siebie, lecz poprzez tę właśnie wolność dysponuje władzą nadawania sensu wszystkiemu, nawet temu,
co sensu nie ma! Nie zawsze możemy panować nad tym, co dzieje się w naszym życiu, zawsze jednak możemy panować
nad sensem, jaki tym wydarzeniom nadajemy. Dzięki naszej wolności nie istnieje ani jedno wydarzenie w naszym życiu,
niezależnie od jego charakteru, któremu nie mogłoby być nadane pozytywne znaczenie, które nie mogłoby stać się
wyrażeniem naszej miłości, przemienić się w zawierzenie, zaufanie, nadzieję, ofiarę... Najważniejszymi naszymi
uczynkami, najowocniejszymi czynami naszej wolności, nie są te, poprzez które przemieniamy świat zewnętrzny,
ale raczej te, dzięki którym zmieniamy naszą wewnętrzną postawę, by nadać czemuś pozytywny sens, opierając się
na zasobach naszej wiary, zgodnie z którą wiemy, że Bóg ze wszystkiego bez wyjątku może wyciągnąć dobro.
Jest to niezgłębiona kopalnia, są to nieograniczone bogactwa do wydobycia, co sprawia, że w całym naszym życiu
nie ma już niczego negatywnego, nie ma nic więcej banalnego ani obojętnego, ponieważ możemy wszystkiemu nadać sens.
Pozytywny aspekt rzeczywistości staje się przyczyną wdzięczności i radości, negatywny okazją do zawierzenia,
do wiary i ofiary - wszystko staje się łaską. Powinniśmy więc bardzo dziękować Bogu za tak cenny dar wolności.
Niemoc w doświadczeniu i doświadczenie niemocy: wolność, by wierzyć, mieć nadzieję i miłować
Każdemu z nas może się zdarzyć, że znajdzie się w sytuacji doświadczenia, trudności, która będzie dotyczyła
nas osobiście albo dosięgnie drogich nam osób. W sytuacji takiej nie będziemy mogli nic uczynić: na próżno będziemy
wracali do niej w dzień i w nocy, rozpatrując ją na wszelkie sposoby, nie znajdziemy żadnego rozwiązania,
jakie mogłoby być w naszym zasięgu. Wielkim doświadczeniem jest właśnie takie poczucie naszego ubóstwa,
bezbronności i niemocy. Szczególnie jest to trudne, gdy rzecz dotyczy kogoś, kto jest nam bardzo bliski:
ujrzeć osobę, którą kochamy w trudnej sytuacji i nie mieć żadnej możliwości, by jej pomóc, jest z całą pewnością
jedną z najtrudniejszych, najboleśniejszych sytuacji, jakie mogą spotkać nas w życiu. Wielu rodziców doświadcza
czegoś takiego wcześniej czy później. Kiedy dziecko jest małe, pojawia się jeszcze jakaś możliwość zareagowania,
udzielenia mu pomocy w trudnościach, z jakimi musi się zmierzyć. Straszną rzeczą jest ujrzenie, że syn czy córka,
kiedy już dorośnie i zyska niezależność, kiedy przestaje już słuchać naszych rad, zwraca się ku narkotykom
albo angażuje w destruktywne związki uczuciowe, a my pomimo swego olbrzymiego pragnienia udzielenia pomocy
swemu dziecku będziemy czuli się czasami bezradni. Należy wtedy sobie, powiedzieć, że nawet jeśli pozornie
nie mamy żadnego wpływu na rzeczywistość i żadnego konkretnego środka, by móc zareagować, zawsze pozostaje
możliwość, by nadal wierzyć, mieć nadzieję i miłować. Wierzyć, że Bóg nie opuści tej osoby i że modlitwa za nią
zanoszona przyniesie owoce w swoim czasie. Mieć nadzieję na wszystko od wiernoci Boga i od Jego potęgi.
Miłować, nosząc nieustannie w swoim sercu i w modlitwie tę osobę, wybaczając jej wszystkie błędy lub nawet zło,
które nas spotyka, okazując jej wszelkie możliwe w danych okolicznościach sposoby miłości. Jest to miłość,
która choć nie może zostać uzewnętrzniona poprzez widzialne uczynki, będzie wyrażała się poprzez zaufanie,
zawierzenie, przebaczenie. Będzie to miłość o tyle bardziej czysta i o tyle większa, o ile uboższymi będzie
dysponowała środkami. Nawet jeśli nie będziemy mogli niczego uczynić na płaszczyźnie uczynków, to zachowamy
tę wewnętrzną wolność trwania w miłości, jakiej żadna, najtragiczniejsza nawet okoliczność nie będzie mogła nam
odebrać. W takim doświadczeniu niemocy to właśnie powinno być dla nas wielką, wyzwalającą i pocieszającą pewnością:
nawet jeśli w tym momencie nie mogę niczego uczynić, to z chwilą kiedy wierzę, z chwilą kiedy mam nadzieję i kiedy
miłuję, dzieje się coś niewidocznego, a owoce tego ujawnią się prędzej czy później, kiedy przyjdzie czas Bożego miłosierdzia.
Miłość, nawet ta uboga i pozornie niemocna, jest zawsze owocna. Nie może taką nie być, gdyż uczestniczy w Boskiej
naturze i Bożym życiu: A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego,
który został nam dany.
- Co jest twoją największą nadzieją?
- Co najbardziej pomaga ci nie tracić nadziei?
- Co robisz, by nie tracić nadziei co do osób, które cię zawiodły, zraniły?
- W jaką obietnicę Boga, w jakie Jego słowo najbardziej wierzysz?
- Czy przypominasz sobie jakąś manifestację Boga w słabości, w bólu? Podziel się tym.
- Czy możesz podzielić się jakimś małym zwycięstwem, łaską od Boga - krokiem uczynionym w kierunku wolności?
- Czy doświadczyłeś kiedyś że Pan Bóg coś ci zabrał, by coś innego ci dać? Podziel się tym doświadczeniem.
do góry
wstecz